Biblia mówi: „Bóg jest miłością. W tym objawiła się miłość Boga do nas, iż Syna swego jednorodzonego posłał Bóg na świat, abyśmy przezeń żyli. Na tym polega miłość, że nie myśmy umiłowali Boga, ale że On nas umiłował i posłał Syna swego jako ubłaganie za grzechy nasze”. 1 J 4,8–10 (BW). Wybaczenie. Wybaczyć
I'm simply asking for a deadline extension. prosić o pozwolenie. prosić o więcej. prosić o pieniądze. prosić o definicję. Bez przerwy przeciążał sieć, zapychał rury, prosił o przedłużenie terminu płatności czynszu. Always overloading circuits, clogging up pipes, Asking for more time before paying rent.
Powiedz komuś o swojej decyzji powierzenia życia Jezusowi. Spędzaj codziennie czas z Bogiem. Nie musi to być długi czas. Po prostu rozwiń w sobie nawyk modlenia się do Niego i czytania Jego Słowa. Proś Boga, aby pogłębiał Twoją wiarę i twoje zrozumienie Pisma. Szukaj wspólnoty z innymi wierzącymi.
. Przeciwnicy Jezusa nieraz usiłowali złapać Go na jakiejś niezręczności, ze szczególnym upodobaniem wyszukiwali pytania, na które, jak sądzili, po prostu nie ma dobrej odpowiedzi. Pewnego razu przyszli do Niego, mówiąc: "Powiedz nam, jak myślisz: Czy godzi się płacić podatek Cezarowi, czy nie?" Pytanie było dobrze wybrane. Odpowiadając na nie twierdząco, Jezus narażał się wszystkim swoim rodakom, gdyż podatek ten był niejako symbolem upokarzającego uzależnienia od Rzymu. Gdyby zaś stwierdził, że nie należy go płacić, mógł łatwo zostać oskarżony o wystąpienie przeciw rzymskiemu porządkowi, a nawet o nawoływanie do buntu. Jezus jednak znalazł nieoczekiwanie trzecie wyjście. Zażądał, by Mu przyniesiono monetę, którą płacono ów podatek. A otrzymawszy ją, zapytał: "Czyj jest ten wizerunek i obraz?" Odpowiedzieli Mu zgodnie z prawdą: "Cezara". A Jezus rzekł im na to: "Oddajcie zatem to, co należy do Cezara, Cezarowi, a to, co należy do Boga, Bogu" (Mt 22, 15-22; Mk 12, 13-17; Łk 20, 20-26). Jest to jedno z najczęściej powtarzanych i komentowanych powiedzeń Jezusa. Interpretowano je na najróżniejsze sposoby, czasem nawet sprzeczne ze sobą. Najłatwiej może byłoby uznać, że Jezus, Człowiek niewątpliwie bardzo inteligentny, uchylił się po prostu od odpowiedzi na niewygodne pytanie. Z tego wszakże, co o Nim mówią Ewangelie, wiemy, że w podobnych sytuacjach Jezus nie bawi się nigdy w grę słów, lecz zawsze stara się przekazać swoim słuchaczom jakąś myśl istotną. Czy mamy zatem dojść do wniosku, że dzieli On świat na dwie niezależne sfery wpływów, religii i polityki, na domenę Boga i domenę Cezara? Taka interpretacja świadczyłaby o całkowitym niezrozumieniu środowiska, w jakim rodziło się chrześcijaństwo i powstawał Nowy Testament. Jest to zresztą trudność, którą napotykamy na każdym kroku, czytając Pismo Święte. Zbyt łatwo zapominamy, iż ten ogromny Księgozbiór kształtował się bardzo długo, bardzo dawno i w świecie bardzo różnym od naszego. A wyrywając Jezusa z tego świata i usiłując Go zmusić do myślenia po naszemu, na pewno niewiele pojmiemy z Jego słów. Otóż dla człowieka starożytnego religia nie była jakąś odrębną dziedziną życia (już samo słowo "religia" nie jest tu w pełni właściwe). Dla Greków na przykład ich "miasto-państwo" (właściwym określeniem jest tu greckie słowo polis) i ich bogowie stanowili jedno. Można nawet powiedzieć, że polis miała charakter religijny, a jej religia charakter "polityczny", w tym sensie, że w całości odnosiła się do polis. Prawdziwym celem wszelkich aktów religijnych było zapewnienie dobrobytu miastu, a uczestnictwo w kulcie znaczyło tyle, co uczestnictwo w życiu miasta. Nie inaczej było na Bliskim Wschodzie, nie inaczej na ziemi Izraela. Teologię i myśl religijną wybranego narodu Jahwe kształtowali w znacznej mierze ci, których przywykliśmy nazywać prorokami. Im też warto przyjrzeć się bliżej, by nieco lepiej zrozumieć, jak w Biblii to, co Boże, łączy się z tym, co ludzkie, a zatem także społeczne, państwowe, polityczne. Zacząć trzeba jednak od stwierdzenia, kim właściwie jest prorok biblijny. Wbrew spotykanym również i dziś sądom nie jest on wieszczkiem, przepowiadającym przyszłość lub odczytującym wolę bóstwa z lotu ptaków, wyglądu wnętrzności zwierzęcia ofiarnego i innych podobnych wskazówek. Prorok to przede wszystkim ten, kto przemawia w imieniu Jahwe. Jest on człowiekiem słowa, a nie wizji. Wizje znajdujemy wprawdzie również w księgach prorockich, nie są tam wszakże najważniejsze. Nie zawierają ani treści przekazywanego orędzia, ani nie stanowią jego potwierdzenia (wizjonerami w pełnym znaczeniu tego słowa będą dopiero autorzy apokalips, gatunku literackiego, który jako naturalne przedłużenie profetyzmu zrodzi się z niego na przełomie III i II wieku przed Chrystusem). Prorocy wypowiadają słowa, które według ich głębokiego przekonania sam Jahwe wkłada im w usta. Dzieje się to często nieoczekiwanie, nawet wbrew ich woli, lecz, jak powiada Amos, najstarszy z tych, których księgi się zachowały: "Gdy lew zaryczy, któż się nie ulęknie? Gdy Jahwe Pan przemówi, któż nie będzie prorokował?" (Am 3,8). Powołanie proroka biblijnego nie wyrasta bowiem z jego własnych przemyśleń, planów i postanowień, lecz rodzi się z wewnętrznego przeżycia, z druzgoczącego wszelkie opory spotkania z Bogiem. Słowo Pana spada na człowieka nieodparcie i zmusza go do działania. Tu miejsce, by się zapytać, czy czyni to z nich ludzi oderwanych od świata i otaczającej ich rzeczywistości, zatopionych bez reszty w Bogu, ekstatyków, oderwanych od ziemi i obojętnych na to, co wokół nich się dzieje? Takie opinie wypowiadano o nich czasem, lecz ci, co je formułowali, nie zadali sobie najwyraźniej trudu, by przeczytać ich księgi. Prorocy od samego początku angażują się głęboko w życie swojego ludu, nie licząc się z konsekwencjami, jakie tego rodzaju działalność może dla nich samych oznaczać. Nie mimo swego powołania, lecz właśnie z jego powodu podejmują nieraz wielki ciężar odpowiedzialności, wypowiadając się w ważkich sprawach państwa i jego polityki. Niewątpliwie znamienny jest również fakt, że pierwsi prorocy pojawiają się wraz z początkiem monarchii, a nikną, gdy ginie już ostatnia nadzieja przywrócenia panowania dynastii Dawidowej. Poczynając od Saula (koniec XI wieku przed Chrystusem), występowali zawsze u boku królów, by powściągać ich naturalne dążenie do absolutyzmu. Ale nie tylko o to im chodziło. Nie możemy tu analizować działalności wszystkich proroków biblijnych. Warto jednak wspomnieć, że już najstarsi, ci, których żadnych ksiąg nie posiadamy, wtrącają się czynnie w to, co my nazwaliśmy życiem politycznym. Samuel namaszcza na króla Saula, po czym walnie przyczynia się do jego upadku. Namaszcza też i Dawida, choć jego panowania już nie dożyje (a trzeba uświadomić naszym Czytelnikom, że właśnie owo namaszczenie jest najistotniejszym elementem intronizacji króla, to ono przede wszystkim nadaje mu jego godność). Nieco później, w IX wieku przed Chrystusem Eliasz i Elizeusz obalają z kolei władców Damaszku i Samarii (1 Krl 19, 15-18; 2 Krl 9-10). Najwięcej wiemy może o dwóch wielkich prorokach, Izajaszu (druga połowa VIII wieku przed Chrystusem) i Jeremiaszu (koniec VII wieku i sam początek VI wieku przed Chrystusem). Obaj powołują się na tego samego Jahwe i obaj działają w tej samej Jerozolimie, zagrożonej przez potężnego nieprzyjaciela. Obaj też czują się powołani do obrony przed oficjalnymi przedstawicielami państwa określonej postawy politycznej, lecz sposoby postępowania, jakie zalecają swoim współczesnym, są całkiem przeciwne. Najstarszą zapewne częścią Księgi Izajasza jest tak zwana Księga Emmanuela (Iz 6, 1-9,6). Znalazły się w niej teksty bardzo ważne, uznawane (wraz z Iz 11,1-9) za podstawowe wyrocznie mesjańskie. W taki bowiem sposób były one odczytywane od samego początku przez chrześcijan, jak również - choć nieco mniej konsekwentnie - przez późniejszą tradycję żydowską. Mało kto jednak poza specjalistami wie, że wyrocznie te, w znacznej przynajmniej części, zrodziła szczególnie trudna sytuacja polityczna Jerozolimy. W 734 roku dwóch jej sąsiadów, król Samarii i król Damaszku, zawarło ze sobą przymierze, chcąc wspólnie stawić czoła potężnej Asyrii. Było to szaleństwo, z góry skazane na niepowodzenie, nie można się zatem dziwić, że król Jerozolimy, Achaz, odmówił przystąpienia do tego przymierza. Kiedy wszakże dwaj sojusznicy wtargnęli na jego terytorium, Achaz wpadł w panikę. Czym prędzej złożył na ofiarę bogom pogańskim swego własnego syna, a jednocześnie wezwał na pomoc króla asyryjskiego. Ten nie dał się dwa razy prosić, lecz w zamian zażądał od Achaza daniny, co w konsekwencji miało uzależnić Jerozolimę. Wtedy to wystąpił Izajasz, tłumacząc królowi, że błądzi, szukając pomocy i u bóstw pogańskich, i u króla asyryjskiego. Jedynym warunkiem przetrwania dynastii Dawidowej jest wierność przymierzu z Jahwe. Próby zawierania wszelkich innych sojuszów podważają właśnie tę wierność, a zerwawszy przymierze z Jahwe, Jerozolima nie może się ostać. Podobnie i w 701 roku prorok potępia syna Achaza, króla Ezechiasza, który w wojnie z Asyrią liczy na wsparcie faraona egipskiego (Iz 30, 1-5; 31, 1-3). Zarazem zachęca go do mężnego wytrwania mimo gróźb i bluźnierstw Asyryjczyków oblegających Jerozolimę. Sam Bóg obiecuje bowiem ustami Izajasza, że król asyryjski nie wejdzie do Jerozolimy, lecz "drogą tą, którą przybył, powróci, a do miasta tego nie wejdzie - wyrocznia Jahwe. Otoczę opieką to miasto i ocalę je, przez wzgląd na Mnie i na sługę mojego, Dawida" (Iz 37, 34-35; por. także cały ten rozdział). Jeremiasz natomiast w pierwszych latach VI wieku głosi, że walka z wrogiem - tym razem z królem babilońskim - jest bezsensowna. Namawia do kapitulacji, a nawet do współpracy ze zwycięzcą. Wielu jego współczesnych widzi w nim zdrajcę lub w najlepszym razie defetystę, któremu należy przeszkodzić w sianiu paniki. Dlatego też otrzymuje zakaz przemawiania w świątyni, a potem król osobiście spala zwój z jego wyroczniami. Jeremiasz trafia do więzienia, później zaś zostaje spuszczony do cysterny, gdzie na dnie nie ma już wprawdzie wody, lecz za to dużo jest jeszcze błota (Jer 36-38). Od czasów Izajasza sytuacja zmieniła się zasadniczo i Jeremiasz nie ma zamiaru powtarzać tego, co mówił jego poprzednik. Dla Jerozolimy nadszedł wreszcie czas sądu. Teraz nie pozostaje już nic innego, niż poddać się oblegającym miasto Babilończykom. Przedłużanie daremnej obrony oznaczałoby teraz bunt przeciw samemu Bogu, gdyż ów groźny król babiloński jest po prostu narzędziem Jego gniewu. Nie ma już przymierza, gdyż zerwali je synowie Izraela (por. Jer 27-28). I Izajasz, i Jeremiasz odwołują się do tej samej tradycji, a jeśli wnioski, jakie z niej wyciągają są odmienne, to dlatego, że żyją na różnych etapach dziejów Jahwe i Jego Ludu. "Przemawiają do swoich współczesnych w określonej sytuacji nie tylko historycznej, lecz i teologicznej, a zadaniem ich jest za każdym razem postawić swych rodaków przed Bogiem, któremu Izrael zawdzięcza całą swoją przeszłość i który jedyny może zapewnić mu przyszłość."1 Rolę proroków biblijnych w dziejach kultury podkreślali niejednokrotnie nawet myśliciele zdecydowanie ateistyczni, na przykład Karol Marks widział w nich prekursorów socjalizmu. Jeśli jednak doceniano ich zaangażowanie społeczne, działalność polityczna była najczęściej źle rozumiana. Niektórzy autorzy powtarzali oskarżenia przeciwników Jeremiasza, a przenosząc je również na innych proroków, upatrywali w nich wprost "agentów" obcych mocarstw. Wszystkie te i tym podobne pomysły są wszakże wynikiem spekulacji oderwanych od tekstów samych proroków. Do nich też trzeba powrócić, jeśli chcemy odpowiedzieć na pytanie, co dla tych ludzi było w ich życiu i działalności istotnie pierwotne i najważniejsze. Czytając ich księgi, nie można nie zauważyć, że powtarzają oni przy każdej okazji: "Tak mówi Jahwe", "Wyrocznia Jahwe". Chcą najwyraźniej przekazać coś, co my nazwalibyśmy może dzisiaj "punktem widzenia Jahwe". Kiedy interweniują w dziedziny życia według naszej terminologii "świeckiego", czy chodzi tu o politykę, stosunki społeczne, czy nawet strategię, nie występują nigdy w imię własnej wiedzy fachowej, własnych umiejętności czy lepszego rozeznania sytuacji. Nie jest też wykluczone, że ich koncepcje polityczne nie zawsze były najskuteczniejsze. Im jednak chodziło o co innego. Kiedy występowali z całym zaangażowaniem i namiętnością, narażając się nieraz na prześladowania, wynikało to z ich przeświadczenia, że wszystko należy do Boga, a zatem żadnego problemu nie można rozwiązać bez odwołania się do Niego, ignorując Jego wolę i zamysły. Nie wolno zapominać o owej tradycji, jeśli chcemy zrozumieć cytowaną odpowiedź Jezusa, w tradycji tej bowiem On wyrastał. Ci, którym swej odpowiedzi udzielił, żyjący na co dzień Pismem, wiedzieli doskonale, że do Boga należy wszystko. Jakże więc mieli dzielić niepodzielne? Jezus nie dał im, podobnie jak nie daje i nam, gotowego rozwiązania. Dobrze tu, jak sądzę, przypomnieć inną scenę, znaną nam jedynie z Ewangelii świętego Łukasza. Tym razem nie chodzi o politykę ani o życie publiczne, lecz o sprawę czysto prywatną, o spór majątkowy między dwoma braćmi. Ktoś, kto czuje się najwyraźniej pokrzywdzony, prosi Jezusa: "Nauczycielu, powiedz mojemu bratu, żeby podzielił się ze mną spadkiem!" Oczekujemy, że Jezus okaże jakieś zainteresowanie, że spróbuje przynajmniej dowiedzieć się, jak rzecz przedstawia się naprawdę. On jednak odpowiada: "Człowieku, któż mnie ustanowił nad wami sędzią albo rozjemcą?" (Łk 12, 13-14). Znaczy to: Do was należy znalezienie sprawiedliwego rozstrzygnięcia. Możecie i powinniście podjąć decyzję w Bożym świetle, przyjmując za nią pełną odpowiedzialność. Jesteście przecież ludźmi obdarzonymi rozumem i wolną wolą, a nie prowadzonymi na sznurku marionetkami. Podobnie, odpowiadając na pytanie o podatek, Jezus zmusza każdego ze swoich słuchaczy - tak w I wieku jak i w XX - do podjęcia własnej decyzji, co w jego prywatnym świecie należy do Boga. Ten, kto do końca szczerze może stwierdzić: "wszystko", potrafi także zrozumieć pierwszą część Jezusowej odpowiedzi. Będzie bowiem dla niego oczywiste, że w tym "wszystkim" zawierają się również wszelkie sprawy nazywane przez nas zazwyczaj "świeckimi", takie jak choćby praca zawodowa czy udział w życiu politycznym. A zatem myślący w ten sposób człowiek, czymkolwiek się zajmuje, w każdym miejscu i w każdej chwili, zawsze będzie starał się robić to, co robi, jak najlepiej, najuczciwiej i najwierniej, w pełni świadomy, że robi to nie tylko dla siebie, dla innych, dla ojczyzny, dla sztuki czy prawdy naukowej, lecz przede wszystkim dla Tego, który jest jedynym Panem całej rzeczywistości i jego własnego życia. ANNA ŚWIDERKÓWNA, ur. 1925, prof. dr hab., historyk, papirolog, popularyzatorka wiedzy o kulturze starożytnej, tłumaczka poezji greckiej i łacińskiej. Ostatnio wydała: Rozmowy o Biblii (wyd. III - 1996), Rozmów o Biblii ciąg dalszy (1996). Przypisy:1. R. Martin Achard, "Revue dhistoire et de philosophie religieuse" 47, 1967, s. 224.
O co można modlić się do Boga?Co modlitwa uświadamia człowiekowi?Co pomaga nam w modlitwie?Czy modlitwa jest potrzebna?Co daje człowiekowi modlitwa prośby?O co prosic na modlitwie?Za co przepraszam Pana Boga?O co prosimy Pana Boga w modlitwie Pańskiej?Z kim człowiek wchodzi w żywą Relacje gdy się modli? Modlitwa jako rozmowa z Bogiem jest rozumiana potocznie tak, że idzie się do kościoła i się do Boga mówi. Jakoś się chce wyrazić siebie. Najczęściej wyraża się własne myśli, pragnienia czy życzenia skierowane do Boga. W ten sposób wyraża się siebie jedynie częściowo. O co można modlić się do Boga? Możesz modlić się za te osoby i prosić o spełnienie ich potrzeb lub pytać, w jaki sposób możesz je kochać i im pomagać. Wyrażaj Bogu wdzięczność za wszystkie błogosławieństwa, jakie otrzymujesz w życiu. Wyzwania również mogą być błogosławieństwem. Co modlitwa uświadamia człowiekowi? Modlitwa czynna oznacza więc: mówienie, myślenie, akty woli, działanie. One zwracają człowieka w stronę Boga i oznaczają pragnienie poznania Boga w Trójcy Jedynego oraz nawiązanie z Nim stałego kontaktu osobowego. Celem, ku któremu zmierza modlący się, jest przygotowanie się do kontemplacji wlanej. Co pomaga nam w modlitwie? Jedyną rzeczą, która może nam pomóc w trwaniu na modlitwie, jest żar pokornej i ufnej miłości, pokładającej całą nadzieję w Bogu. Jeśli naprawdę Go kochamy, będziemy się modlić. Jeśli Bóg jest częścią naszego życia, to z pomocą silnej wiary, gwałtownej nadziei i żarliwej miłości stoczymy o modlitwę prawdziwą walkę. Czy modlitwa jest potrzebna? Jednym ze sposobów okazywania sobie miłości sięgającej aż naszego celu ostatecznego jest modlitwa wstawiennicza. Dzięki tej modlitwie związujemy się wzajemnie jakby systemem duchowych naczyń włoskowatych, który nam umożliwia realną wspólnotę dóbr duchowych. Co daje człowiekowi modlitwa prośby? Kto nie prosi i nie chce prosić, zamyka się w sobie. Dopiero człowiek, który prosi, otwiera się i zwraca się do Sprawcy wszelkiego dobra. Kto prosi, wraca do Boga. W ten sposób modlitwa prośby naprowadza człowieka na właściwą relację do Boga, który szanuje naszą wolność”. O co prosic na modlitwie? Sam Bóg zachęca nas do proszenia. Jezus nauczał: „Proście, a będzie wam dane […]. … Jana czytamy słowa Jezusa: „Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, poproście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni” (J 15,7). Powinniśmy zatem Boga prosić, o cokolwiek chcemy. Za co przepraszam Pana Boga? Kiedy obrazimy czymś Pana Boga, nasz żal za grzechy wyrażamy przez przeproszenie Pana Jezusa i wyrzeczenie się grzechu, czyli pragnienie, aby go już więcej nie popełniać. Te dwa elementy żalu (przeproszenie i chęć zerwania z grzechem) są bardzo ważne i decydują o otrzymaniu przebaczenia. O co prosimy Pana Boga w modlitwie Pańskiej? „I nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie”. «Nie wódź nas na pokuszenie», prosimy Boga, by nie pozwolił nam wejść na drogę prowadzącą do grzechu. Jest to błaganie o Ducha rozeznania i mocy, a także o łaskę czujności i wytrwania aż do końca. „Ale nas zbaw ode Złego”. Z kim człowiek wchodzi w żywą Relacje gdy się modli? Bóg jest Osobą i my możemy wejść z Nim w relację osobową i to relację żywą. Dzięki modlitwie Jezusowej uczymy się cały czas bycia z Panem, przeżywania swego życia razem z Nim.
Bóg daje to, co najlepsze i według swojej miary. Jednak my często chcemy, by dał nam coś innego, zgodnego z naszymi pragnieniami i wyobrażeniami. I tutaj następuje konflikt, a w konsekwencji nawet czasem kryzys wiary. XVII Niedziela ZwykłaRdz 18,20–32; Kol 2,12–14; Łk 11,1–13 Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą (Łk 11,13). Bóg daje to, co najlepsze i według swojej miary. Jednak my często chcemy, by dał nam coś innego, zgodnego z naszymi pragnieniami i wyobrażeniami. I tutaj następuje konflikt, a w konsekwencji nawet czasem kryzys wiary. Żeby dobrze zrozumieć, czym jest modlitwa chrześcijańska, trzeba się przyjrzeć odpowiedzi Pana Jezusa na prośbę uczniów, by nauczył ich się modlić. Kiedy się modlicie, mówcie: Ojcze, niech się święci Twoje imię; niech przyjdzie Twoje królestwo. Naszego chleba powszedniego dawaj nam na każdy dzień i przebacz nam nasze grzechy, bo i my przebaczymy każdemu, kto nam zawini; i nie dopuść, byśmy ulegli pokusie (Łk 11,2–4). Jest to krótsza wersja Modlitwy Pańskiej i prawdopodobnie bardziej zbliżona do oryginału. Nie jest to po prostu formuła modlitewna, ale przekaz postawy, jaką powinniśmy mieć wobec Boga. Pierwsze słowo modlitwy: „Ojcze – Abba” właściwie streszcza całą Ewangelię. Trzeba je zobaczyć wypowiadane w sytuacji modlitewnej: Kiedy się modlicie, mówcie: Ojcze. Gdy się modlimy, mamy się zwracać do Boga słowem Ojcze. Mamy więc widzieć siebie jako dzieci wobec ojca. Pamiętamy wypowiedź Pana Jezusa w innym miejscu Ewangelii: Zaprawdę, powiadam wam: Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego (Mk 10,15). Postawa dziecka jest kluczem do królestwa. Najważniejsza w niej jest świadomość, że Bóg jest dobrym Ojcem i „wie, czego nam potrzeba, wpierw zanim Go poprosimy”, (por. Mt 6,8) oraz wyrastające stąd zaufanie. Właśnie to wyrażają zacytowane na początku słowa z dzisiejszej Ewangelii. Dobra nowina, jaką nam przyniósł Pan Jezus, właściwie sprowadza się do orędzia o dobroci Boga, który pragnie całym sobą, aby nas zbawić. Stąd pierwsza i najważniejsza prośba modlitwy: niech się święci Twoje imię (Łk 11,2). Niech cały świat, byty widzialne i niewidzialne, wysławiają Twoje imię, bo jesteś miłosierny i łaskawy dla wszystkich. Kiedyś, jak zapowiada św. Jan w Apokalipsie, w nowym Jeruzalem nie będzie potrzeba żadnego światła, bo chwała Boga je oświetliła, a jego lampą – Baranek (Ap 21,23). To światło Boga jest życiodajne, w nim jest cała radość życia. Podobnie w naszym życiu, szczególnie w wymiarze wspólnoty, prawdziwa radość życia istnieje tam, gdzie są zachowane właściwe relacje wzajemne. Inaczej mówiąc – tam, gdzie zachowywana jest właściwa hierarchia wartości, która jest „światłem” dla życia tej wspólnoty, czy to małżeńskiej, czy zakonnej, czy jakiejkolwiek innej, jak np. wspólnoty pracy. Przy czym dla chrześcijan punktem odniesienia w postępowaniu jest Bóg i Chrystus, Oni są światłem na drodze. Nieustannie winniśmy spoglądać na Ojca. Prośba: niech przyjdzie Twoje królestwo (Łk 11,2) jest właściwie konsekwencją wcześniejszej. Samo królestwo jest urzeczywistnieniem właściwego porządku istnienia, czyli odnoszenia wszystkiego do Boga jako źródła, w całkowitym posłuszeństwie. Od Niego też się wszystkiego spodziewamy: Naszego chleba powszedniego dawaj nam na każdy dzień (Łk 11,3). W naszych prośbach o potrzebne do życia dary skupiamy się jedynie na tym, co jest niezbędne, nie prosimy o coś nadzwyczajnego, co by realizowało nasze zachcianki, dawało prestiż na świecie, było podstawą do chlubienia się wobec innych. Do dzisiaj nie wiemy dokładnie, jak należy tłumaczyć „chleba powszedniego”. Greckie określenie nie jest jednoznacznie odczytane. Niektórzy Ojcowie Kościoła widzą w nim to, co się odnosi do zwykłego życia na co dzień, inni dostrzegają to, co konieczne do życia z akcentem na życie przyszłe: „chleba przyszłego”. Jeszcze inni, łącząc obie interpretacje, mówią o Eucharystii: „chleba eucharystycznego”, czyli „chleba na życie wieczne”, dawaj nam na każdy dzień. Byłoby to zgodne ze wskazaniem Pana Jezusa: Troszczcie się nie o ten pokarm, który ginie, ale o ten, który trwa na wieki, a który da wam Syn Człowieczy; Jego to bowiem pieczęcią swą naznaczył Bóg Ojciec (J 6,27). Następne prośby harmonizują wówczas z tak rozumianą prośbą o chleb: przebacz nam nasze grzechy, bo i my przebaczymy każdemu, kto nam zawini; i nie dopuść, byśmy ulegli pokusie (Mt 11,4). Obie one są związane z troską o królestwo Boże, bo zarówno przebaczenie, jak i odcięcie się od grzechu są warunkiem wejścia do niego. W Modlitwie Pańskiej zachowana jest zatem ogólna rada Pana Jezusa: Starajcie się naprzód o królestwo /Boga/ i o Jego Sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane (Mt 6,33). Do tego potrzebna jest jeszcze wytrwałość w prośbie. Nasze prośby nie mogą być ulotne, od niechcenia. Byłoby to wbrew drugiemu przykazaniu, które mówi, by nie wzywać imienia Boga nadaremno. Podstawą otrzymania jest autentyczna i dogłębna prośba. Przed Bogiem rozstrzyga się nasze być albo nie być w wymiarze ostatecznym. O tym przypomina nam św. Paweł w dzisiejszym drugim czytaniu: was umarłych na skutek występków i «nieobrzezania» waszego ciała razem z Chrystusem Bóg przywrócił do życia (Kol 2,13). Dlatego też prośby w Modlitwie Pańskiej są eschatologiczne. Ale są one takimi w istocie, gdy wyrażają naszą determinację, gdy nie ma dla nas niczego ważniejszego od Boga i Jego królestwa. Jeżeli z takim uporem prosimy o rzeczy całkowicie doczesne, czyli w istocie drugorzędne, to wówczas nie Bóg i Jego królestwo jest dla nas najważniejsze. Taka modlitwa jest sprzeczna w sobie, bo zwraca się do Boga, traktując Go jednocześnie jako środek do uzyskania czegoś innego, dla nas w praktyce ważniejszego. Tutaj najczęściej tkwi błąd w naszych modlitwach. Fundamentem naszej modlitwy jest głębokie przekonanie, że Bóg jest naszym jedynym Ojcem, który daje nam życie. Ta wiara jest jądrem Ewangelii. Fragment książki Rozważania liturgiczne na każdy dzień. T. 4: Okres zwykły 12-23 tydzień Włodzimierz Zatorski OSB – urodził się w Czechowicach-Dziedzicach. Do klasztoru wstąpił w roku 1980 po ukończeniu fizyki na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pierwsze śluby złożył w 1981 r., święcenia kapłańskie przyjął w 1987 r. Założyciel i do roku 2007 dyrektor wydawnictwa Tyniec. W latach 2005–2009 przeor klasztoru, od roku 2002 prefekt oblatów świeckich przy opactwie. Autor książek o tematyce duchowej, między innymi: “Przebaczenie”, “Otworzyć serce”, “Dar sumienia”, “Milczeć, aby usłyszeć”, “Droga człowieka”, “Osiem duchów zła”, “Po owocach poznacie”. Od kwietnia 2009 do kwietnia 2010 przebywał w pustelni na Mazurach oraz w klasztorze benedyktyńskim Dormitio w Jerozolimie. Od 2010 do 2013 był mistrzem nowicjatu w Tyńcu. W latach 2013-2015 podprzeor. Pełnił funkcję asystenta Fundacji Opcja Benedykta. Zmarł 28 grudnia 2020 r. Fot. Kazimierz Urbańczyk (Visited 156 times, 7 visits today) Za pomocą newslettera chcemy się kontaktować, aby przesyłać teksty, nowości wydawnicze i ogłoszenia, które dotyczą naszego podwórka. Planujemy codzienną wysyłkę takiego newslettera. Czytający i słuchający naszych materiałów, zarówno dostępnych w księgarni internetowej, na stronie jak i na kanale YouTube lub innych platformach podcastowych, mogą zastanawiać się w jaki sposób można nas wesprzeć… Od jakiegoś czasu istnieje społeczność darczyńców, którzy aktywnie i regularnie wspierają nasze działania. To jest tylko pewna propozycja, możliwość wsparcia — jeżeli uważasz, że to, co robimy, jest wartościowe i chcesz dołączyć do darczyńców, od teraz masz taką możliwość. Z góry dziękujemy za każde wsparcie!
Ojcze nasz (Modlitwa Pańska) Ojcze nasz, któryś jest w niebie, święć się imię Twoje, przyjdź królestwo Twoje, bądź wola Twoja, jako w niebie, tak i na ziemi. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj, i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom. I nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego. Amen Modlitwa Ojcze Nasz jest skierowana do Boga Ojca stworzyciela świata. Stąd zwana jest również Modlitwą Pańska. Modlitwa ta ma swoje źródło w Biblii (Mat. 6,9-13 BT 2003r.).
Lekcja 7 Przybliżanie się do Boga w modlitwie Dlaczego regularne modlenie się jest takie ważne? (1) Do kogo mamy się modlić i jak to robić? (2, 3) Jakie sprawy można poruszać w modlitwie? (4) Kiedy powinieneś się modlić? (5, 6) Czy Bóg wysłuchuje wszystkie modlitwy? (7) 1. Modlitwa to pokorna rozmowa z Bogiem. Powinieneś modlić się regularnie. Dzięki temu Bóg stanie się dla ciebie kimś równie bliskim, jak serdeczny przyjaciel. Chociaż Jehowa jest tak wspaniały i tak potężny, to jednak wysłuchuje nasze modlitwy! Czy często modlisz się do Niego? (Psalm 65:3; 1 Tesaloniczan 5:17). 2. Modlitwą oddajemy Bogu cześć. Powinniśmy więc modlić się wyłącznie do Boga, do Jehowy. Kiedy Jezus był na ziemi, nigdy nie modlił się do nikogo innego, jak tylko do swego Ojca. Powinniśmy czynić tak samo (Mateusza 4:10; 6:9). Mamy się jednak modlić zawsze w imię Jezusa. Stanowi to dowód, że szanujemy jego pozycję i wierzymy w złożoną przez niego ofiarę okupu (Jana 14:6; 1 Jana 2:1, 2). 3. Nasze modlitwy mają wypływać z serca. Nie należy ich recytować z pamięci ani odczytywać z modlitewnika (Mateusza 6:7, 8). Możemy się modlić o każdej porze i w każdym miejscu; nie musimy przy tym przyjmować określonej postawy, byle była nacechowana szacunkiem. Bóg słyszy też ciche modlitwy, nawet wypowiadane w duchu (1 Samuela 1:12, 13). Gdy zanosimy osobiste modlitwy, warto sobie znaleźć spokojne miejsce, gdzie nikt nie przeszkadza (Marka 1:35). 4. O co można się modlić? O wszystko, co mogłoby mieć wpływ na naszą przyjaźń z Bogiem (Filipian 4:6, 7). Z modlitwy wzorcowej wynika, że powinniśmy przy tym uwzględniać imię i zamierzenie Jehowy. Możemy też prosić o zaspokojenie naszych potrzeb materialnych, o przebaczenie grzechów i o pomoc w odpieraniu pokus (Mateusza 6:9-13). Nasze modlitwy nie mogą być samolubne. Powinniśmy prosić jedynie o to, co jest zgodne z wolą Bożą (1 Jana 5:14). 5. Módl się za każdym razem, gdy serce pobudzi cię do dziękowania Bogu lub do wysławiania Go (1 Kronik 29:10-13). Módl się, gdy masz problemy lub gdy twoja wiara jest wystawiona na próbę (Psalm 55:23; 120:1). Warto się modlić przed posiłkami (Mateusza 14:19). Jehowa zachęca nas do modlenia się „przy każdej sposobności” (Efezjan 6:18). 6. Musimy modlić się zwłaszcza wtedy, gdy zdarzy nam się popełnić poważny grzech. Powinniśmy wówczas błagać Jehowę o miłosierdzie i przebaczenie. On chętnie puszcza w niepamięć nasze grzechy, jeśli Mu je wyznajemy i bardzo się staramy ich nie powtarzać (Psalm 86:5; Przypowieści 28:13). 7. Jehowa wysłuchuje tylko ludzi prawych. Jeśli chcesz, żeby nakłonił ucha ku twoim modlitwom, musisz według swych najlepszych możliwości starać się żyć zgodnie z Jego prawami (Przypowieści 15:29; 28:9, BT). Kiedy się modlisz, okazuj pokorę (Łukasza 18:9-14). Musisz też starać się postępować zgodnie ze swymi modlitwami. W ten sposób dowiedziesz, że masz wiarę i że poważnie traktujesz to, co mówisz. Tylko pod tym warunkiem zostaniesz wysłuchany przez Jehowę (Hebrajczyków 11:6).
o co można prosić boga